Od pieczenia precli do ciekawej strony internetowej

4 05 2009

Przeszukiwałam internet, żeby znaleźć przepis na precle. Wymyśliłam sobie, że spróbuję je upiec samodzielnie. Pomysł był naprawdę nietypowy i dziwny, z racji tego, że nie mam w ogóle pojęcia ani o gotowaniu, ani o pieczeniu, ani o innych kuchennych czynnościach. Wszystko dlatego, że byłam najmłodsza i jakoś zawsze ktoś mnie wyręczał. Efekt jest taki, że w domu nie jestem w stanie samodzielnie prawie nic przyrządzić. Postanowiłam to zmienić. Ostatnio samo ugotowałam krupnik i muszę powiedzieć, że nie był on najgorszy. Dało się go zjeść. Smakował nawet mojemu psu, który jest rozpieszczony bardziej ode mnie i byle czego nie zje. Kiedy szukałam przepisu na precle, nie wiedząc właściwie, dlaczego właśnie to chcę spróbować upiec, natrafiłam zamiast na przepisy kulinarne, na różne fajne, dziwne strony, które z kulinarnymi nie miały nic wspólnego. Zaczęłam zaciekawiona czytać i odkryłam, że tak samo nazywają się krótkie teksty, które można pisać na zlecenie. Zainteresowało mnie to tak bardzo, że zapomniałam o przepisie na precle. Postanowiłam napisać do jednej z firm i zapytać, czy jest szansa podjęcia współpracy. Bardzo szybko dostałam odpowiedź z propozycją napisania kilku artykułów tematycznych. Postanowiłam spróbować. Nie wydawało mi się to trudne i skomplikowane, a zawsze można podreperować swój budżet.



Fajna strona mojego kolegi

20 04 2009

Siedziałam i czekałam aż dostawca przywiezie mi w końcu pizzę. Chciałam zacząć oglądać film, ale wolałabym to zrobić mając pełen brzuch, żeby potem nie musieć się odrywać i iść szykować kolacji. Dostawca się spóźniał, a pani przez telefon powiedziała mi, że po drodze była kraksa i musiał ów kierowca zmienić trasę. Z nudów sprawdzałam, co ludzie wpisują w wyszukiwarkach w Internecie. Lista była oczywiście długa. Moją uwagę zwróciło słowo „copywriting”. Do tej pory było mi obce. Zaczęłam prześwietlać fajne strony, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Tym sposobem dotarłam na stronę pewnego mężczyzny. Miał on bardzo wiele usług w swoim zakresie. Znałam to wszystko, więc nie wiem dlaczego słowo copywriting było mi obce. Najbliższe z oferty tego mężczyzny były mi artykuły tematyczne i precle. Kiedy przeczytałam jakiś próbny artykuł to zamarłam. Była w nim opisana historia z mojej podstawówki, o której wiedziało tylko kilka osób. Postanowiłam napisać to autora strony i sprawdzić, kto nim jest. Oczywiście wyjaśniłam, czym jest spowodowana moja ciekawość. Okazało się, że to mój kolega Krzysiek, z którym siedziałam na matematyce z jednej ławce przez całą podstawówkę. Jednak ten świat jest mały.